
Prywatne zdjęcie albo nagranie, które trafia do internetu bez zgody osoby, która na nim jest, to nie „dramat towarzyski”, tylko naruszenie intymności i możliwe przestępstwo. Dotyczy studentek i studentów, a zdarza się, że wychodzi po rozstaniu, kłótni albo przez grupowy czat. Instytucje publiczne opisują, jak spokojnie zabezpieczyć dowody i gdzie zgłosić sprawę, żeby treść zniknęła z sieci — a na końcu możesz sprawdzić, czy wiesz, jak się zachować w takiej sytuacji.
Intymne zdjęcie czy nagranie często powstaje w zaufaniu, między dwiema osobami, które się znają. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś bez wiedzy i zgody drugiej strony wrzuca takie materiały do sieci, wysyła je znajomym albo pokazuje na grupowym czacie. Dla osoby, której to dotyczy, to zwykle ogromny stres, wstyd i poczucie utraty kontroli. Warto od razu powiedzieć jasno: odpowiedzialność za udostępnianie leży po stronie tego, kto je rozsyła, a nie tej osoby, która kiedyś zaufała.
Policja w materiałach dla internautów przypomina, że naruszenie intymności seksualnej to przestępstwo z art. 191a kodeksu karnego. Dotyczy ono także sytuacji, w których sprawca nie jest nieznajomym, tylko byłym partnerem albo kimś z uczelnianego kręgu. Samo rozsyłanie dalej cudzych intymnych materiałów, „bo wszyscy już to mają”, nie jest więc neutralne. Kto kliknie „udostępnij”, ryzykuje własne kłopoty.
Ministerstwo Cyfryzacji opisuje prostą zasadę dla ofiar cyberprzemocy: nie kasować, tylko zapisywać. Po emocjach pierwszym odruchem bywa usunięcie wszystkiego, ale dowody są potrzebne, żeby zgłoszenie miało sens. Co warto zabezpieczyć:
Dobrze też zapisać daty i godziny oraz zanotować, kto jeszcze mógł widzieć materiał. Takie notatki porządkują sprawę i pomagają, gdy emocje opadną, a trzeba będzie opowiedzieć o wszystkim po kolei.
Większość serwisów społecznościowych ma w regulaminach zapisy o cyberprzemocy i przyciski do zgłaszania treści. Zgłoszenie może złożyć sama osoba poszkodowana, ale też świadek. Ministerstwo wskazuje, że administrator ma obowiązek zareagować, a wynika to z art. 14 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. W zgłoszeniu warto powołać się na konkretny punkt regulaminu i dołączyć zebrane dowody. Gdy nie ma przycisku zgłoszeń, dane do kontaktu zwykle są w zakładce „Kontakt”.
Drugą drogą jest Dyżurnet.pl, czyli zespół ekspertów NASK, który przyjmuje zgłoszenia nielegalnych treści w internecie. Zgłoszenia są anonimowe, a podanie adresu e-mail czy innych danych jest nieobowiązkowe. Najważniejsza jest informacja o tym, pod jakim adresem znajduje się materiał. Można skorzystać z formularza na stronie dyzurnet.pl albo zadzwonić na infolinię pod numer 0 801 615 005. Jeśli zostawisz e-mail, dostaniesz informację o podjętych krokach albo prośbę o doprecyzowanie sprawy.
Poważne przypadki naruszające prawo, w tym publikowanie nielegalnych treści, Ministerstwo Cyfryzacji zaleca zgłaszać na policję lub do prokuratury. Przy takim zgłoszeniu przydadzą się zapisane wcześniej dowody. W imieniu osoby niepełnoletniej zgłoszenie składają rodzice albo opiekunowie prawni. Zgłoszenie do serwisu i do instytucji nie wykluczają się, można więc działać na kilku ścieżkach naraz.
Jeśli przez taką sytuację trudno ci spać, jeść albo funkcjonować, nie zostawaj z tym sam lub sama. Porozmawiaj z kimś zaufanym, a w razie potrzeby skontaktuj się z lekarzem rodzinnym lub psychologiem. Oficjalne ścieżki zgłoszeń to administrator serwisu, Dyżurnet.pl (0 801 615 005, dyzurnet.pl) oraz policja i prokuratura. Incydenty bezpieczeństwa w sieci można zgłaszać także na stronie incydent.cert.pl.
Intymne materiały udostępnione bez zgody to naruszenie granic, a nie wina osoby, której dotyczą. Najpierw zabezpiecz dowody, potem zgłoś sprawę administratorowi, a w poważniejszych przypadkach także Dyżurnetowi, policji lub prokuraturze. Nie przesyłaj takich treści dalej i nie komentuj ich w sieci.
5 pytań · minuta