
Aplikacje randkowe i media społecznościowe to dziś zwykły sposób na poznanie kogoś nowego. Korzystają z tego oszuści, którzy tygodniami budują zaufanie, a potem proszą o pieniądze albo namawiają na „pewną” inwestycję. Wbrew stereotypowi ofiarą pada nie tylko samotna osoba po pięćdziesiątce – według policyjnych danych, które przytacza NASK, wśród poszkodowanych przeważają mężczyźni, a najczęściej ci w wieku 25–29 lat – a na końcu możesz sprawdzić, czy rozpoznasz sygnały ostrzegawcze.
Ministerstwo Cyfryzacji opisuje ten mechanizm jako socjotechnikę, czyli manipulację. Oszust najpierw zdobywa zaufanie i oferuje wsparcie, a dopiero później obiecuje miłość, trwałą przyjaźń albo wyjątkowo dobry interes. Stawką są dane osobowe i oszczędności.
Najbardziej znany wariant to oszustwo „na amerykańskiego żołnierza”. Przebiega zwykle w czterech etapach:
Coraz częściej zamiast prośby o pożyczkę pada propozycja zarobku. Nowa znajomość – według opisu ministerstwa często bardzo atrakcyjna, miła i towarzyska – podsuwa inwestycję, kryptowaluty albo przelewy. NASK opisuje typowy scenariusz: po kilku tygodniach rozmów pojawia się konkretna platforma, pierwsza drobna wypłata „uwiarygadnia” interes, a przy próbie wycofania większej kwoty trzeba nagle zapłacić podatek, opłatę albo prowizję za odblokowanie środków.
Skutki bywają poważniejsze niż utrata pieniędzy. Ministerstwo ostrzega, że osoba namówiona do przelewów może nieświadomie wziąć udział w praniu pieniędzy.
NASK, powołując się na statystyki policyjne, podaje, że mężczyźni stanowili 58 proc. poszkodowanych, a w 2023 r. tracili przeciętnie 18 922 zł. Wśród poszkodowanych mężczyzn zdecydowanie najwięcej było osób w wieku 25–29 lat. Wśród kobiet dominowały panie po pięćdziesiątce.
Ciekawostka: według tych samych danych na oszustwa romantyczne najbardziej podatne są dwie bardzo różne grupy – młodzi mężczyźni i kobiety po 50. roku życia. Wspólny mianownik to samotność i potrzeba bliskości, które usypiają czujność.
NASK zebrał zachowania, które powinny zapalić czerwoną lampkę:
Jest też nowa trudność. Oszuści korzystają ze sztucznej inteligencji: generują realistyczne zdjęcia, dopracowują wiadomości, tłumaczą rozmowy i tworzą deepfake’i. NASK zaznacza, że nawet rozmowa wideo nie jest już dowodem tożsamości.
Ministerstwo Cyfryzacji radzi zachować ograniczone zaufanie – nigdy nie wiadomo, kto naprawdę siedzi po drugiej stronie. Warto zapytać, skąd ta osoba ma kontakt i dlaczego napisała. Imię, nazwisko i adres e-mail można sprawdzić w wyszukiwarce, a zdjęcia – czy nie pochodzą z innych stron.
Każda prośba o pieniądze, nawet niewielkie, powinna budzić podejrzenia. Nie podaje się danych osobowych, haseł, numerów kart ani skanów dokumentów, a NASK dodaje do tej listy kody autoryzacyjne. Nie klika się w linki od świeżo poznanej osoby, nie pobiera załączników i nie instaluje polecanych aplikacji. Konta warto zabezpieczyć silnym hasłem i weryfikacją dwuetapową. Pomaga też zwykła rozmowa z kimś zaufanym – spojrzenie z zewnątrz często wyłapuje to, czego zakochana osoba nie widzi. I najważniejsze: z takiej relacji można wyjść w każdej chwili.
Gdy pojawia się podejrzenie oszustwa, NASK radzi zakończyć kontakt i zgłosić sprawę policji. Ministerstwo Cyfryzacji wskazuje też formularz zgłoszeń >CERT Polska. Nie ma powodu do wstydu – sprawcy działają metodycznie i potrafią oszukać osoby, które na co dzień są bardzo ostrożne.
Oszustwo na miłość nie zaczyna się od prośby o przelew, tylko od czułych słów, cierpliwości i zainteresowania. Dlatego najlepszą ochroną jest kilka prostych zasad: sprawdzić, z kim się pisze, nie wysyłać pieniędzy ani danych osobie, której tożsamości nie da się potwierdzić, i nie podejmować decyzji finansowych pod wpływem nowej znajomości. Prawdziwe uczucie wytrzyma pytania i chwilę zwłoki – oszust zwykle nie. Więcej o tym, jak rodzi się i rozwija prawdziwa bliskość, piszemy w poradniku >Miłość i związek.
5 pytań · minuta